Sponsor główny
Faktura przyszła. Od tych błękitnych od Dudka, czy jak mu tam. Pół kilo reklam neostrady i faktura. Faktura, jak faktura. Netto, vat, brutto, nota odsetkowa... Zaraz! Jaka znowu nota? Jakie odsetki? Nie przypominam sobie, żeby brał od nich jakiś kredyt!
Odsetki najprawdopodobniej za nieterminową zapłatę za poprzednią fakturę, bo za cóżby innego? No, nieterminowo płacę, jak nic. Nierzetelny, migam się jak mogę, żeby na kredyt zaufania takiej dobrej firmy potrzymać w kieszeni te kilka groszy choć dwa dni dłużej. Takiego klienta, to tylko psami szczuć. Powiesić, zastrzelić, przebić osikowym kołkiem i zalać zbrojonym betonem, żeby nie wylazł i więcej nie naciągał.
Rachunki płacę jak popadnie - prawda. Za taki prąd na przykład, to zdarzyło mi się i dwa miesiące spóźnić. Bo skoro idioci przysyłają przelew z datą za 6 miesięcy, to niech się nie dziwią, że go zakopię w stercie innych papierów i znajdę kolejne pół roku później. Tepsiane faktury też nie zawsze zdążę otworzyć, bo przysyłają je na kilka dni przed terminem płatności. Jak jestem poza domem, to zdarza się, że mi termin mija, nim kopertę rozedrę...
To wszystko prawda. I łóżko, czy dowolny inny czworonożny przyjaciel człowieka, chędożyło im te 92 grosze - niech mają i się nimi udławią. Co innego mnie dziwi. Choć może akurat w przypadku tej firmy nie powinno. Dlaczego odsetki za zwłokę, skoro od dwóch miesięcy mam tam w końcu polecenie zapłaty!? Bank im przecież zapłacił w takim terminie, w jakim sobie zażyczyli, matołkom jednym. Sam nie wiem, czy powinno mnie to irytować, czy bawić...
Tak sobie myślę, że chyba nieprzypadkowo zauważam u siebie objawy alergii na wszelkie firmy używające zbyt wiele koloru niebieskiego...