wodzu@wodzu.net


Niepełnosprytni są wśród nas

Wpis na 0. poziomie, wysłany 25 stycznia 2006 o 16:33:42

Ola jakiś czas temu nalała wody do klawiatury służbowego notebooka taty. Cóż, każdemu, kto z komputera korzysta, zdarza się raz na jakiś czas zasiać w nim okruchy chleba, kawałki pizzy i potem podlać je kawą (na sucho nie wschodzą). W moim compaqu młody kiedyś fusami z kawy wyszpachlował klawiaturę na gładko. 3 godziny czyściłem...

Optimusowa klawiatura jest, niestety, bardziej wrażliwa. Kilka klawiszy ucichło. Najprawdopodobniej jedna linia adresowa padła. Liczyliśmy, że jak podeschnie, to może się obudzą, ale nadzieja czyjąś tam matką podobno... Mineralka jak wyschła, to zwarła ścieżki na stałe i koniec. Czyścić tego nie chciałem, bo kto zdejmował kiedyś klawisze z takich klawiatur, ten wie, ile jest zabawy, żeby je z powrotem założyć. Połowę bym połamał pewnie... Bałem się tylko trochę, czy aby nie spaliło się wyjście kontrolera matrycy, ale to dość trudno zrobić, więc prawdopodobieństwo było niewielkie.

Żeby tata się nie dowiedział, postanowiliśmy pójść do serwisu i wymienić. Trochę czasu minęło...

W ubiegłym tygodniu nagle okazało się, że lapek musi wrócić, bo admin ma coś tam zaktualizować. Pech chciał, że byłem akurat na zesłaniu. Umówiliśmy się, że w piątek po moim powrocie wyskoczymy do serwisu. Serwis okazał się być pod samym nosem. Pojechaliśmy. Oli poleciłem kleić głupa, że nie wie, co się stało, ale żeby się nie łudziła, że serwisant się nie zorientuje.

Niezły był. Zajęło mu to z 15 sekund. Z czego 10 szukał latarki.
—Widzi pan? Tutaj widać ślady, że coś się wylało...
—Ok, nieważne. I tak chcemy to ,,pozagwarancyjnie'' zrobić...
Niestety, nie miał klawiatury do tego modelu na wymianę, będzie w poniedziałek. Szkoda, trzeba będzie jednak tacie powiedzieć, głupio wyszło. Trudno. Ważne, że niedrogo i że z głowy...

W poniedziałek zawitaliśmy do serwisu. Facet pierwszy raz rozbierał ten model i jak zobaczyłem, że chce odkręcać od spodu obudowę, to stwierdziłem, że mu pomogę. Ja już spędziłem 20 minut na rozbieraniu tego pudła, żeby po wykręceniu ze 40 śrubek zorientować się, że klawiatura jest przymocowana na 4 plastikowe zatrzaski, które wystarczy lekko docisnąć. Gość się uśmiechnął, klawiaturę wymienił. Sprawdziliśmy: znowu można było pisać szóstki i ósemki. Ola przeszczęśliwa.

Dziś dzwoni Ola:
—Areeeek! Tata mówi, że administrator nie zrobił tej aktualizacji, bo klawiatura nie działa!
—Jak to nie działa? Przecież gość na moich oczach wciskał klawisze! Działało.
Zadzwoniłem, tata obiecał przywieźć lapka do domu. Ja miałem wieczorem wpaść, żeby zobaczyć. To mogła być po prostu niedokładnie wciśnięta taśma od klawiatury. To cholerstwo bardzo lubi krzywo wleźć w gniazdo i źle kontaktować. Głupio, że admin się dowiedział, że w ogóle coś tam było gmerane. Zły byłem na siebie, że nie sprawdziłem sam wszystkich klawiszy...

Tata przyjechał. Powiedział, że admin już zdążył powiadomić serwis, że prawa strona klawiatury nie działa. I że gwarancja na pewno przepadła. Zrobiła się wielka chryja. Ola skruszona siadła do sprawdzania klawiatury. Dzwoni do mnie:
—Arek! No co za idiota! Numlock był włączony!
Tiaaa... Jak w niedzielę przywracałem mu ustawienia sieci, to wpisywałem IP. Ponieważ cyfry z górnego rzędu nie działały, to musiałem włączyć numlocka, żeby móc je wpisać. A XP zapisuje stan locków i odtwarza je po starcie...

Chłopak z serwisu pewnie obsmarkałby się ze śmiechu, gdyby zobaczył tego samego lapka, którego rozbierał dwa dni wcześniej. O ile sprzedawca nie sprawdziłby tego sam wcześniej... W każdym razie admin się popisał, że aż miło. Tata, gdy zobaczył, na czym polegało ,,uszkodzenie'', obśmiał się. Zdaje się, że będzie miał niezłego haka na uczelnianego drutociąga. Postanowiliśmy, że lapek wróci z zapisanym włączeniem numlocka, żeby gość mógł się wykazać znajomością instrukcji obsługi klawiatury, jaką mu sprezentujemy. Trzeba ją jedynie napisać tak, żeby złośliwość tylko przezierała spomiędzy wierszy. Tak bardziej boli...

Jakieś propozycje?

16 komentarzy | Warstwa ..., warstwa piasku |

Rat fur pizza

Wpis na 1. poziomie, wysłany 16 stycznia 2006 o 19:43:53

Fajnie przeczytać własne myśli na czyimś blogu...

Swojego czasu, nim nie wychowałem wszystkich wokół, nosiłem ze sobą kartkę z ułożonym na wzór tablicy do badania wzroku napisem Nie znam się na komputerach, jestem informatykiem i zapytany o komputery albo łyndołsy przeprowadzałem krótkie badanie okulistyczne. Ale to mi się też podoba: I stopped telling people I work on computers and that I'm a proctologist. People don't ask me for help anymore. Będę musiał wypróbować tę metodę...

1 komentarz | Ogólne |

Blogi...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 11 stycznia 2006 o 17:00:41

Justyna czytuje bloga narzeczonej programisty. Po przeczytaniu wpisu o gitarze zapytała:
  • Prowadzisz podwójne życie? Skąd ona ciebie zna?
Ughm...

6 komentarzy | Mężczyźni są z mięsa, a kobiety z wełny |

Hmm...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 10 stycznia 2006 o 16:04:58

Iwona dziś powiedziała, że jej mąż w końcu zajrzał w wyciąg z banku i zapytał... Nie, nie o to, dlaczego, tylko o to, z kim i czemu jej tak mało zapłacił. Zdaje się, że chyba powinienem wymyślić inny tytuł przelewu...

Dodaj komentarz | Ogólne |

Wydałem wojnę

Wpis na 1. poziomie, wysłany 10 stycznia 2006 o 15:58:04

Koniec! Koniec! Koniec! Koniec z piętnastominutowym wyszukiwaniem drugiej skarpetki do pary! Niby wszystkie takie same, ale jakoś do siebie nie pasują. Jedna dłuższa, druga krótsza. Jedna z dłuższym ściągaczem, druga z krótszym. Jedna grubsza, druga cieńsza. Cała pufa skarpet, a wszystkie dla jednonogich. Won mi stąd! Kupiłem 20 par jednakowych. Zobaczymy, co to da, choć wątpię w zwycięstwo. Podejrzewam, że pralka jest z nimi w zmowie i potajemnie je zamienia. Pewnie ma jakiś tunel podprzestrzenny do innej pralki i wymieniają się zawartością...

9 komentarzy | Ogólne |

Radość, wielka radość...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 10 stycznia 2006 o 15:51:06

Wróciłem wieczorem z zesłania.
  • Tata, a co jesz? Dobre mięsko? A ja też mogę?
  • pies skacze, tupie i merda ogonem...
  • Kupiłam młodemu [...]
  • Tata, tata, odłóż jabłko, ja się muszę na ciebie wspinać!
  • A kto tu tyle igliwia nasypał? Pies skakał, co?
  • pies pcha mordę do głaskania, młody skacze mi po żebrach...
  • Tataaaaaa! A ja ci muszę pokazać, jak walę młotkiem!
  • A wiesz, że głupia sąsiadka...
  • ...
  • ...
Ot, utęsknione ciepło domowego ogniska. Nie szuka ktoś kompana na pieszą wycieczkę na biegun?

Dodaj komentarz | Mężczyźni są z mięsa, a kobiety z wełny Uroki ojcostwa |

Prąd, ATX i oporny komputer

Wpis na 1. poziomie, wysłany 07 stycznia 2006 o 12:06:58

Mignęło prądem. Modem odpowiada, router nie... Justyna go heblem potraktowała, ale dotąd nie podniósł się. Coś mi się widzi, że czeka mnie trudne zadanie przekonania żony do przełączenia monitora i klawiatury i próba uruchomienia go przy jej pomocy. Chyba pierwsze, co zrobię po powrocie, to startowanie systemu z uruchomieniowej read-only partycji z jakiegoś flasha, gdzie będzie pełna konfiguracja sieci z otwartym ssh, a dopiero potem przełączanie na właściwy filesystem. Tak, żeby dało się tam połączyć nawet, jak dysk zdechnie... A! I zlutuję na krótko ten cholerny ateiksowy zasilacz.

Dodaj komentarz | Nie lubię komputerów |