wodzu@wodzu.net


Kamikaze...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 20 kwietnia 2005 o 20:56:28

Idę sobie zrobic upgrade ra2ac metodą kopiowania dysku od siostry (dd, to zdecydowanie najszybszy instalator, jaki istnieje). Ciekawe, ile potrwa przywracanie lapka do normalnej używalności (sam nawet nie wiem, ile programów mam tu pokonfigurowanych i ilu naprawdę potrzebuję do pracy)...

Dodaj komentarz | Nie lubię komputerów |

Chabry z poligonu...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 12 kwietnia 2005 o 01:46:33

Wybraliśmy się do Harendy. Na Kosmos, czyli Andrus plus ten, kto nie uciekł przed łapanką. Miejsc już nie było, więc wróciliśmy do góry na piwo, żeby poczekać na resztę... W międzyczasie dotarł do nas SMS od Wojtasa, że jednak jest już w środku (wcześniej sygnalizował, że biletów brak, ale się nie poddają). No, to poszedłem negocjować z bramkarzami. Dar przekonywania na szczęście zadziałał. Wchodzimy do środka, a tam? Jubileusz Grupy MoCarta. Andrus, Poniedzielski, Olek Grotowski z Małgosią Zwierzchowską, Czerwony Tulipan... Szlag mnie trafiał, że aparat zostawiłem w firmie (przypomniałem sobie o nim przejeżdżając przez Wisłę) - tą atrapą w telefonie nawet nie zamierzałem próbować. Fajnie tak sobie zjeść razem z nimi jubileuszowy tort popijając jubileuszowe wino. Niezapomniany klimat.

A teraz spać, bo rano księgowe opadną i żyć nie dadzą...

Dodaj komentarz | Bo to, k*wa, trzeba trochę kultury! Wiatr we włosach |

Najazd Wikingów

Wpis na 1. poziomie, wysłany 10 kwietnia 2005 o 23:35:01

Umówiłem się dziś z Janem wcześniej, żeby nadrobić sobie ostatnie nieobecności. Jak to nam zwykle wychodzi, ćwiczenia szybko zamieniły się w serię krótkich sparringów... Stwierdziliśmy, że przydałby się ktoś z zewnątrz, bo siebie czytamy już rutynowo i wiemy, czego się spodziewać. Świeża krew zmusza do przemyślenia i zweryfikowania szablonowych akcji. Ledwie przyszedł Doom (chyba się nawet nie spóźnił), to patrzymy: idą Wikingowie. Chcą poznać inne narzędzia. Jakby słyszeli, o czym rozmawiamy. Jan wysłał ich, żeby kosili powietrze, a my wróciliśmy do swojej zabawy.

Na koniec, stwierdziliśmy, warto by sprawdzić, jak to będzie przeciw takiemu uzbrojeniu... Oj, ciężko... Dopuścisz do związania, to już masz świeże zbrojenie w żebrach... Tylko dystans, zwody i sztychy. Kontra tarczownika przychodzi w tym samym momencie, co związanie - podleziesz bliżej, to po zabawie. Ale fajnie było! Każdy miał swoich kilka sekund zdrowego łomotu i wszyscy wyszli zadowoleni. Po dzisiejszych trzech godzinach wyglądam, co prawda, jakby mnie ciężarówka przekotłowała pod podwoziem, ale adrenalina i dobra zabawa wszystko rekompensuje. To lubię!

6 komentarzy | Wiatr we włosach |

Polyacht

Wpis na 1. poziomie, wysłany 10 kwietnia 2005 o 23:19:50

Poszliśmy na targi... W zasadzie, to chyba nie było warto. Dwie hale, wiele pustych boksów. Najwięcej czasu, to spędziliśmy, mam wrażenie, przy kiełbaskach z grilla... Nikt się tam nie wystawia. Trzy jachty, parę motorówek, kilka firm szyjących ubrania, do tego trochę firm turystycznych i to wszystko. Jacek wystawiał książki, to mu z blatu zabrałem szanty. Wolę nie liczyć, że mi potem podrzuci. Jak mi ostatnio tak kasetę przywoził, to przestali ją wydawać. Dał mi to samo na CD. Tyle, że 3 lata później...

Wyszliśmy i... k*a! Jakiś inteligentny inaczej zastawił nam samochód. Jak parkowaliśmy, to samochody były ustawione skośnie w jednym kierunku, a jak wychodziliśmy, to już tylko dwa tak zostały, a reszta już była w przeciwną stronę. Tylko, że zaraz za tyłem naszego stał czarny dresowóz, ustawiony do naszego pod kątem prostym. Z przodu murek, z tyłu czarna beemka. Grrrr... Justyna poszła do organizatorów, żeby zawołali jełopów przez radiowęzeł, żeby się przestawili. Ledwie przyszła, to widzimy: idzie plastik z matką... No tak, czego się można było spodziewać po różowych ozdobnikach na siedzeniach. ,,Nie pomyślałyśmy, że''... Strzelać, nie pytać, strzelać! Warstwa ziemi, warstwa...

2 komentarze | Ogólne |

Szklanka dolana do pełna...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 09 kwietnia 2005 o 12:54:09

Aktywacja przyszła. Telefon odebrałem. I tak musiałem pojechać, bo przecudny sb live! okazał się nowym wynalazkiem creativa, o czym przekonałem się wczoraj, próbując bezskutecznie przekonać alsę, by wydała przez niego jakikolwiek dźwięk. Wymieniłem go dziś na audigy2. Działa od pierwszego kopa. Co stary, porządny emu10k1, to nie jakieś nowomodne wynalazki ca0106...

2 komentarze | Ogólne |

Szklanka do połowy pełna...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 07 kwietnia 2005 o 23:18:33

Chciałem kupić wifki... We wtorek nie było pcimci, to przyszedłem dziś, bo wczoraj mieli mieć dostawę. Pcimcia była, nie było pci. Parka się lepiej trzyma, więc zrezygnowałem. Zamówiłem przedwczoraj filtry i osłonę na obiektyw z gniazdem na nie. Przyszły filtry, osłony nie było. Bez niej, to ja sobie te filtry mogę w **** wsadzić. Miesiąc temu widziałem ją w sklepie, dziś nie było w żadnym, do którego zajrzałem. Chciałem kupić sb live w pudełku. Nie było, był tylko oem. Trudno. Chciałem zmienić sobie aparat i taryfę i wziąć dla mamy nowy numer. Aparat zmieniłem, aktywacja nowego nie zdążyła przyjść, bo przez to, że ktoś poprawił wpis peselu, to moje dane się oznaczyły jako zmienione i muszą się zweryfikować. Godzinę przesiedziałem w salonie (ładna i miła pani Kasia), żeby w końcu umówić się na sobotę (bo jutro nikt w tym kraju nie pracuje - ciekawe czy prąd będzie w gniazdkach). Pojechałem do Akpolu, bo może będzie tam jakiś rowerek dla młodego. Nie ma żadnych. No, do dupy z takim jeżem! Ale pieczątkę wyrobiłem w tempie ekspresowym - runar rano zrobił projekt, zaniosłem dyskietkę do punktu, po południu była gotowa. No!

Dodaj komentarz | Ogólne |

Zaczyna się robić coraz ciekawiej...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 04 kwietnia 2005 o 14:16:29

Młody właśnie zainteresował się malarstwem. Naściennym... Sam sobie ściągnął kredki z półki (jakiś metr powyżej zasięgu jego rąk) i narysował...

2 komentarze | Uroki ojcostwa |

No, to pojechałem na zakupy...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 03 kwietnia 2005 o 21:24:37

... i nawet tanio mi wyszło.

W piątek obiecałem Justynie, że pójdzie sobie połazić z Olą po sklepach, żebym sobie mógł poleźć na trening godzinę wcześniej i odrobić czwartkową nieobecność. Z wiadomych powodów obijanie odwołaliśmy, ale każdy żonaty wie, że żonie lepiej nie mówić, że nie pójdzie do sklepu. Pojechaliśmy... zawrócić przed zamkniętą bramą. No, to stwierdziliśmy, że w takim razie pójdziemy sobie na Stare Miasto, nad Motławę. Jakoś dziwnie ludzie na mnie patrzyli. A przecież koszulkę miałem czystą, nawet wyprasowaną...

Dodaj komentarz | Ogólne |

Ćśśśś! Nie zapeszać!

Wpis na 1. poziomie, wysłany 02 kwietnia 2005 o 20:15:13

Po powiązaniu bibliotek i inkludów na sznurki, nagmeraniu w plikach próbujących używać freetype, (p)OPIE kompiluje się dalej. Nie będę patrzył giececowi na ręce, bo się jeszcze speszy i znowu padnie. Idę coś zjeść...

Dodaj komentarz | Ogólne |

Śmierć kroczy za starym człowiekiem...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 01 kwietnia 2005 o 21:12:48

... od miesięcy. Ludzie! Dajcież mu umrzeć jak mężczyźnie. Jęczycie i płaczecie nad jego niewykopanym jeszcze grobem... Chyba tylko on jeden traktuje tę chwilę tak jak traktować ją się powinno. Każdego to, prędzej, czy później, czeka...

1 komentarz | Ogólne |