Jestem w szoku...
Ale żeby nie było za fajnie, to okazało się, że muszę wnieść opłatę. Nie ma sprawy, wiem o tym. Tyle, że... w kasie Urzędu Miasta. Szlag by to - właśnie z parkingu pod UM przyjechałem... Potem jeszcze jedno ksero, bo przecież koniecznie musi być kopia... Tia... na szczęście po drugiej stronie ulicy jest punkt. Załatwione.
W ZUS-ie za to w normie. Stare znudzone baby. Ale... 15 minut i do domu! Szok. No, po prostu szok. 2 godziny i wszystko pozałatwiane. Niesamowite.