wodzu@wodzu.net


Jestem w szoku...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 25 marca 2005 o 12:30:45

Latałem po urzędach. W skarbówce chyba dzieje się coś niedobrego. Same młode, ładne i miłe dziewczyny. Już jak poprzednio tam byłem, to tak było. To nienormalne. To musi być jakiś podstęp...

Ale żeby nie było za fajnie, to okazało się, że muszę wnieść opłatę. Nie ma sprawy, wiem o tym. Tyle, że... w kasie Urzędu Miasta. Szlag by to - właśnie z parkingu pod UM przyjechałem... Potem jeszcze jedno ksero, bo przecież koniecznie musi być kopia... Tia... na szczęście po drugiej stronie ulicy jest punkt. Załatwione.

W ZUS-ie za to w normie. Stare znudzone baby. Ale... 15 minut i do domu! Szok. No, po prostu szok. 2 godziny i wszystko pozałatwiane. Niesamowite.

2 komentarze | Ogólne |

Oznaki wolności

Wpis na 1. poziomie, wysłany 16 marca 2005 o 02:07:50

Zajrzałem wgłąb puszki... Hej, to takie oczywiste, a takie trudne do świadomego uzmysłowienia. Czym różni się pójście na szybkie piwo wieczorem od beztroskiego okresu wolności od obowiązków? Tym, że można w świetle słońca zajrzeć do puszki... Tym, że zegar nie goni, że rano trzeba wstać. Tym, że spokojnie można popatrzeć, jak w świetle słońca pękają pęcherzyki piany... I że nie ma żalu, że to już ostatnie dzisiaj, bo przecież jeszcze będzie wieczór i dopiero wtedy się zacznie...

Dodaj komentarz | Ogólne |

Pociągi ciopongi...

Wpis na 1. poziomie, wysłany 04 marca 2005 o 12:28:25

Spieszyłem się wczoraj... Specjalnie wsiadłem w pociąg o 13:05, bo ten dwie godziny później przyjeżdża tak, że nie zdążę. Greg pędził przez miasto, żeby mnie na pociąg wrzucić. Zdążyłem w ostatniej chwili. Znalazłem sobie miejsce, pociąg ruszył... Za Działdowem złapał gumę. Szlag by to trafił - pantograf się zepsuł. Postaliśmy półtorej godziny, a potem wlekliśmy się puszczając wszystkie inne składy. W efekcie w Gdańsku byłem 125 minut później, niż planowo. Za późno, żeby zdążyć na trenig, 3 minuty po odjeździe autobusu. A następny za 2 godziny... Na szczęście zima go przytrzymała i sprint po schodach ruchomych się opłacił - jeszcze stał. Zdążyłem. I weź tu sobie, człowieku, planuj, że zdążysz... Dwie godziny zapasu, to za mało...

3 komentarze | Ogólne |