Wpis na 1. poziomie, wysłany 31 października 2004 o 12:44:20
Jednak udało mi się wczoraj namówić Olę na samodzielną jazdę... Co prawda, wyszły na blondynki na stacji benzynowej, bo nie mogły odręcić wlewu do baku i nie umiały odblokować immobilizerów, ale potem, gdy dzwoniła, że już dojechały na miejsce, w jej głosie słychać było zadowolenie i dumę. O minie ich mamy nie wspomnę, pewnie jeszcze nie może pozbierać szczęki z podłogi - dla takiego widoku warto wiele zrobić... :)
Szkoda trochę, że przez chorobę nie dało się tego zorganizować tak, jak zaplanowałem - efekt byłby jeszcze silniejszy.
A ja dzięki temu pospałem 11 godzin - nie pamiętam już, kiedy ostatnio miałem taką możliwość...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 23 października 2004 o 15:09:22
Wywiozłem dziewczyny do miasta na zakupy. Zanim na planie znalazły, gdzie akurat jesteśmy i jaki autobus je tam zawiezie, to ja już hamowałem przed Fortem Wola. :) Nie zdążyły - po drodze jakiemuś ciapciakowi nie spodobało się, jak mu przeleciałem na kilkadziesiąt centymetrów przed zderzakiem. Fajnie się jeździ, jak się człowiek przesiądzie do szybszego, a o 40 cm krótszego samochodu - wszędzie od cholery miejsca. A ten niech tam sobie trąbi. Co on? Pierwszy raz Toruńską jedzie? Warszawskie blachy miał...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 23 października 2004 o 15:03:55
Pojechaliśmy wczoraj. Wsadziłem Olę za kierownicę. Po 25 kilometrach się wykręciła, że się źle czuje, ale potem się zdrzemnęła i wypoczęta dała się znów namówić. Przejechała łącznie 170 kilometrów, z czego 60 siódemką i kilkanaście przez Warszawę. Z początku była niepewna, ale potem się rozkręciła i nawet w pewnym momencie stwierdziła, że nie będzie jechać prawym pasem, bo tam się wszyscy wloką 100-110... Radziła sobie świetnie - lepiej od niejednego ,,doświadczonego'' kierowcy, których mijam na drogach. A jaka była z siebie dumna! Jaką to pierdołą można komuś sprawić radość. Przyjemne uczucie...
Na szantach było bardzo fajnie. Trochę tylko organizatorzy zbyt sztywno przestrzegali harmonogramu - powinni zaprosić mniej zespołów, a pozwolić im grać dłużej. Osobiście byłem zawiedziony krótkim występem Mietek Folk. Za to wikingowie z Norwegii grali zdecydowanie za długo - gdy nie słychać wyraźnie wokalu, zwłaszcza gdy jest anglojęzyczny, to wszystkie te kawałki wydają się takie same i szybko staje się to nudne. Szkoda mi było Latającego Holendra, który rozpoczynał imprezę i Smugglersów, którzy zamykali. Pierwsi grali do pustej sali, a ostatni do pustoszejącej... Ani jedni, ani drudzy na to nie zasługiwali, moim zdaniem. Ale cóż, tak to bywa.
Wpis na 1. poziomie, wysłany 19 października 2004 o 12:11:47
W nocy przeprowadziłem jedną z najpiękniejszych, najbardziej wzruszających rozmów w życiu... Teraz najważniejsze, to nie zawieść zaufania.
Wpis na 1. poziomie, wysłany 19 października 2004 o 12:09:01
Byłem wczoraj na treningu. Nic tak nie poprawia samopoczucia, jak dwie godziny naparzania się w deszczu... Trzy guzy, zdarty odcisk i obita dłoń. Drobniejszych otarć nie ma co brać pod uwagę. Zajebiście!
Wpis na 1. poziomie, wysłany 17 października 2004 o 11:14:13
Byliśmy w piątek na Ani Mru Mru. Rewelacja! Półtorej godziny szczerego śmiechu. Fajnie było..
Wpis na 1. poziomie, wysłany 17 października 2004 o 11:12:08
Starzejemy się z Wojtkiem... Umówiliśmy się do pubu na dwa piwa i... wypiliśmy tylko po dwa. Pierwszy raz zdarzyło się nam wrócić stamtąd przed świtem...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 15 października 2004 o 14:14:22
Byłem wczoraj. Wybrałem się jak na salę, a byliśmy w plenerze. Co tam! Mrozu nie było. Fajnie, po powrocie łapy miękkie miałem. Jeszcze dziś trochę je czuję...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 14 października 2004 o 13:23:31
He he... Jednak wyszło na moje. Będą dwa seansy w Neptunie. Udało się nam przeflancować na ten wcześniejszy. Miejsca na środku, w czwartym rzędzie. Bomba! Będę coś widział! :)
Wpis na 1. poziomie, wysłany 13 października 2004 o 13:23:35
Zagadałem z Janem Chodkiewiczem. Idę jutro do nich zajrzeć. Więcej nauczę się od kogoś, kto ma w tej zabawie większe rozeznanie, niż badając wszystko samemu...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 11 października 2004 o 17:41:06
Wczoraj odezwał się jeszcze jeden człowiek i dorzucił się do serwera. Miłe...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 11 października 2004 o 17:39:48
Tia... Te dwie stówy okazały się stówą. To ja serdecznie p* samodzielne przykręcanie tych wszystkich siłowników. Niech to zrobi ktoś za mnie. Ja w jego intencji kawę wypiję.
Wpis na 1. poziomie, wysłany 11 października 2004 o 17:37:53
He... Fajnie się zapowiadają najbliższe dwa tygodnie... W piątek na Ani Mru Mru, a potem na karty, w przyszły czwartek do teatru, a w piątek do stolycy na dwudniowy festiwal szant... Oj, będzie się działo! :)
Wpis na 1. poziomie, wysłany 08 października 2004 o 09:25:53
Pogadałem wczoraj z Reatmonem. Przekonał mnie do swojej wizji rozwijania niezależnych pluginów. Zrobiłem drugie repozytorium CVS i dałem tam anonimowy dostęp. Jak przerzucę tam źródła, to dam mu na to namiary. Będę musiał też chyba dać info z jakąś instrukcją na www... Na sail-ho, czy u mnie? Hm... chyba lepiej na sail-ho...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 07 października 2004 o 10:46:36
Wysłałem mesga do opiekuna chatbota. Zobaczymy, co z tego wyniknie...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 07 października 2004 o 10:46:02
Próbowałem wczoraj tego używać. Cóż... priorytet=0 nie za bardzo pozwala porozmawiać, gdy zostawi się innego klienta zalogowanego... :( Żeby się jeszcze nie rozłączał co kilkadziesiąt sekund...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 05 października 2004 o 13:06:49
jakiś sk... mi wczoraj ukradł kawałek zamka od bagażnika. co za gówno po tym świecie łazi...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 04 października 2004 o 22:26:17
Znalazłem fajną dziurę w wpjabber. Można podglądać prawdziwe JID-y uczestników konferencji...
Wpis na 1. poziomie, wysłany 04 października 2004 o 21:28:18
Zakończyłem akcję. Uzbieraliśmy 1618,59 zł. Całkiem nieźle, chociaż spodziewałem się większego odzewu na broadcasty admina...